Cztery dni na maszynie: kiedy praca w Bangladeszu staje się krótsza, a przyszłość – niepewna

Bangladesz – serce globalnego przemysłu odzieżowego – testuje czterodniowy tydzień pracy. Czy to oddech dla robotników, czy zapowiedź trudności dla branży wartą miliardy dolarów?

Maria stoi nad taśmą produkcyjną w fabryce tkanin w Dhace. Maszyna szumi, a wokół niej rozbrzmiewa mieszanka rozmów, stukania maszyn i szelestu materiałów. Zegar wskazuje 15:45, a ona wie, że dziś wyjdzie z fabryki o dwie godziny wcześniej niż zwykle. Od 1 lipca 2024 roku w przemysłowych zakładach odzieżowych Bangladeszu obowiązuje czterodniowy tydzień pracy – zmiana, która wywraca do góry nogami codzienność tysięcy pracowników i firm eksportujących ubrania na cały świat.

Bangladesz na rozdrożu: dlaczego czterodniowy tydzień pracy jest tak ważny

Przemysł tekstylny Bangladeszu to potężny motor gospodarki kraju. Na około 4 miliony pracowników w sektorze, prawie 3 miliony to kobiety, które codziennie siedzą przy maszynach, szyjąc odzież dla marek z Europy, USA i Azji. Kraj jest drugim największym eksporterem odzieży na świecie, z przychodami sięgającymi około 40 miliardów dolarów rocznie, co stanowi około 84% całkowitego eksportu.

Jednak tempo pracy i warunki panujące w fabrykach od lat budzą kontrowersje. Standardowy tydzień pracy to 6 dni i 10-12 godzin dziennie, co daje często ponad 60 godzin tygodniowo. Wiele osób skarży się na przepracowanie, bóle pleców, problemy ze wzrokiem i chroniczne wyczerpanie. Rampy załadowcze i hale produkcyjne w Dhace pulsują przez cały tydzień, a czas na odpoczynek pozostaje luksusem.

W czerwcu 2024 roku rząd Bangladeszu ogłosił pilotażowy program skrócenia tygodnia pracy do czterech dni, z jednoczesnym utrzymaniem pełnej pensji. Decyzja była odpowiedzią na coraz większą presję społeczną i międzynarodową, aby poprawić warunki pracy w fabrykach, zwłaszcza po wielokrotnych wypadkach i protestach robotników domagających się zmian. Chociaż eksperyment ogranicza czas pracy do 32 godzin tygodniowo, to wywołuje pytania o wpływ na produkcję i konkurencyjność przemysłu, który musi sprostać popytowi na tanie i szybkie dostawy odzieży.

Nie bez znaczenia jest też kontekst globalny: rosnące ceny surowców, zmiany klimatyczne wpływające na uprawy bawełny, oraz rywalizacja z innymi krajami, jak Wietnam czy Kambodża, które wciąż oferują niższe koszty produkcji.

Głos z fabryki: Maria, krawcowa, opowiada o zmianie

— Pamiętam ten dzień dokładnie — mówi Maria, trzymając w dłoniach zszyty właśnie rękaw koszuli. Jej palce, pokryte odciskami i małymi ranami, poruszają się szybko, ale tym razem czuje inny rodzaj zmęczenia. — O 16:00 wyłączono światła i powiedzieli, że od teraz praca będzie krótsza. Myślałam, że to żart.

Jej głos nie jest pewny — raczej zmieszany z nadzieją i niepokojem. — Mam troje dzieci, męża, który pracuje na budowie. Ta zmiana oznacza dla mnie więcej czasu z rodziną, a czasami zwyczajnie odpoczynek. Ale… czy nie oznacza to mniejszej pensji? Na szczęście nie, mówią, że będzie tak samo.

Jej koleżanka, Amina, stoi obok, wyraźnie podekscytowana. — Możemy wracać do domu wcześniej, a weekend jest dłuższy. Po pracy załatwiamy teraz sprawy, które wcześniej odkładałyśmy na niedzielę. To jak złapanie oddechu.

Jednak nie wszyscy widzą to tak różowo. — Przez te cztery dni musimy pracować szybciej — opowiada Rahim, nadzorca produkcji w sąsiednim dziale. — Niektórzy szefowie zaczynają naciskać, żeby tempo było jak dawniej, inaczej nie wyrobimy planów. To presja — na maszyny, na ludzi.

Wielu pracowników czuje się zdezorientowanych. Przez lata przywykli do 6-dniowego rytmu, a teraz każdy dzień pracy jest dłuższy i intensywniejszy. Maria wspomina, że wczoraj jej ręce drżały z powodu zmęczenia, mimo krótszego dnia.

— Czasem myślę, że to pułapka. Więcej wolnego, ale cięższa robota. Czy na pewno to zmiana na lepsze?

!Pracownicy fabryki tekstylnej w Dhace podczas przerwy

Co mówią liczby i jak wygląda sytuacja na tle globalnym?

Według danych Bangladesh Garment Manufacturers and Exporters Association (BGMEA), w 2023 roku przemysł tekstylny wygenerował około 42 miliardów dolarów przychodu, ale wzrost produkcji zaczął wyhamowywać. Po wprowadzeniu czterodniowego tygodnia prognozy wskazują na spadek godzin pracy o około 20%, przy jednoczesnym utrzymaniu produkcji na podobnym poziomie tylko dzięki podniesieniu efektywności. To wyzwanie.

Bangladesz zatrudnia około 4 milionów pracowników w sektorze odzieżowym, z czego większość, 70%, to kobiety. Nowy harmonogram pracy może poprawić ich zdrowie psychiczne i fizyczne – badania przeprowadzone przez organizacje pozarządowe wykazały, że przeciętny pracownik w branży cierpi na przewlekłe bóle i stres wywołany nadgodzinami.

Na świecie wzrost popularności krótszych tygodni pracy obserwujemy w wielu sektorach. Islandia, Nowa Zelandia czy Japonia eksperymentują z 4-dniowym tygodniem, wywołując spór o efektywność i dobrostan pracowników. Jednak Bangladesz to zupełnie inny kontekst – kraj rozwijający się, gdzie przemysł tekstylny to fundament gospodarki, a konkurencja cenowa jest brutalna.

Eksperci branżowi z Dhaki zauważają, że jeśli produkcja spowolni z powodu zmniejszenia liczby godzin, globalni klienci mogą zacząć szukać alternatyw. Wietnam i Kambodża już zwiększają moce produkcyjne i oferują niższe stawki, co grozi utratą pozycji Bangladeszu na rynku.

Warto też spojrzeć na skalę problemu: ponad 70% dochodów przeznaczanych jest na eksport do Europy i USA, gdzie presja na etyczne standardy pracy rośnie. Wprowadzenie czterodniowego tygodnia to odpowiedź na rosnące wymagania konsumentów i organizacji pozarządowych, które krytykują wyzysk i złe warunki pracy.

Co przyniesie przyszłość? Między nadziejami a ryzykiem

W najbliższych miesiącach fabryki będą musiały wypracować równowagę pomiędzy produkcją a dobrostanem pracowników. Już teraz niektóre zakłady inwestują w automatyzację, by utrzymać tempo produkcji pomimo krótszego czasu pracy. Jednak wdrożenie maszyn kosztuje – a wielu właścicieli to mali lub średni przedsiębiorcy, dla których inwestycja jest ryzykowna.

Maria i jej koleżanki z Dhaki mają nadzieję, że nowy system pozwoli im żyć nie tylko dla pracy, ale też dla rodziny i marzeń. — Chcę, żeby moja córka poszła do szkoły, a ja nie wracała do domu zmęczona do granic. To dla mnie ważne.

Jednocześnie Rahim obawia się, że jeśli tempo pracy nie zostanie zredukowane, pracownicy będą coraz bardziej wyczerpani, a to odbije się na jakości i bezpieczeństwie. — Bez zdrowych ludzi nie ma fabryki — podsumowuje.

Ostateczne efekty wprowadzenia czterodniowego tygodnia pracy pokaże czas. Bangladesz stoi na krawędzi ważnej zmiany. To eksperyment, który może zdefiniować przyszłość globalnego przemysłu odzieżowego – czy krótszy tydzień pracy będzie remedium na chroniczne problemy, czy okaże się kolejnym wyzwaniem, które zburzy dotychczasową równowagę?

Dla Marii i milionów innych pracowników – to przede wszystkim próba odzyskania godności i równowagi. Ich ręce, choć zmęczone, wciąż szyją ubrania, które noszą ludzie na całym świecie. Teraz, z czterema dniami pracy w tygodniu, to one zdecydują, czy Bangladesz nadal będzie stolicą odzieżowego świata, czy też historia ta wpisze się w opowieść o przemianach, które zmuszają do przewartościowania całego przemysłu.

Udostępnij: