W 2025 roku na niskiej orbicie Ziemi trwa wyścig. Google, Amazon, xAI Elona Muska oraz chińskie firmy, w tym ADA Space i Zhejiang Laboratory, rywalizują o dominację w budowie orbitalnych centrów danych dla sztucznej inteligencji. Ich celem jest przeniesienie obliczeń i łączności AI poza Ziemię, by odciążyć przeciążone serwerownie, wykorzystać energię słoneczną i zyskać przewagę w globalnym boomie na uczenie maszynowe. Jak? Poprzez wystrzelenie konstelacji satelitów z własnymi procesorami AI, które mają pracować szybciej, wydajniej i niemal bez przerwy [1][2][3].
Satelity zamiast serwerowni – Google testuje Project Suncatcher
Google jako pierwszy pokazał szczegółowy plan. Project Suncatcher, ogłoszony w listopadzie 2025, zakłada stworzenie orbitalnej sieci satelitów z układami Tensor Processing Units, zasilanych energią słoneczną. Satelity mają krążyć po orbicie heliosynchronicznej, gdzie panele słoneczne mogą wyprodukować nawet osiem razy więcej energii niż na powierzchni Ziemi. Próżnia kosmiczna zapewni chłodzenie dla gorących chipów AI. Google zamierza wspólnie z firmą Planet wysłać dwa prototypowe satelity do początku 2027 roku. Celem jest przetestowanie odporności TPU na promieniowanie i możliwości ultraszybkich łączy optycznych [2][3][4][5][1].
Amazon, choć mniej wylewny, nie zostaje w tyle. Jego Project Kuiper to szerokopasmowa konstelacja satelitów, która ma stać się podstawą usług chmurowych i AI. Z dokumentów wynika, że Amazon planuje przetwarzanie danych bezpośrednio na orbicie, zintegrowane z infrastrukturą AWS [7]. Tymczasem Elon Musk snuje wizje orbitalnych farm obliczeniowych powiązanych z siecią Starlink. Jego startup xAI chce trenować duże modele AI w kosmosie, korzystając z nieograniczonej energii słonecznej i unikając ograniczeń ziemskich serwerowni [8][9].
Amazon, xAI i Chiny: własne strategie na orbitalne przetwarzanie danych
Chiny już przeszły od planów do działania. W maju 2025 roku wystrzeliły 12 satelitów w ramach Konstelacji Obliczeń Trzech Ciał. Każdy z nich wyposażono w model AI z 8 miliardami parametrów i procesory do obliczeń brzegowych. Początkowy klaster osiąga pięć peta operacji na sekundę, a docelowo ma liczyć 2800 satelitów. W grudniu Zhejiang Lab informowało, że ich mini-konstelacja potrafi analizować dane teledetekcyjne i rejestrować rozbłyski gamma w czasie rzeczywistym. Ambicje są wysokie: ponad 1000 satelitów i moc przekraczająca 100 trylionów operacji na sekundę [4][5].
Inne chińskie firmy, jak Zhongke Tiansuan, testują już kosmiczne superkomputery z własnymi GPU. Aurora 5000 ma wejść na orbitę w przyszłym roku. Beijing Astro-future Institute of Space Technology planuje megawatowe centrum danych w kosmosie do 2035 roku, które przewyższy wydajnością całą obecną chińską flotę naziemną [5][4].
Argumenty, ryzyka i ambicje: czy kosmiczna AI zmieni reguły gry?
Zwolennicy orbitalnej AI przekonują, że przeniesienie obciążeń do kosmosu odciąży ziemskie sieci energetyczne, zmniejszy opóźnienia w aplikacjach kryzysowych i umożliwi szybkie usługi nawet w najdalszych regionach. „To sposób na przetwarzanie danych bliżej ich źródła i niemal bezemisyjnie” – twierdzą inżynierowie [1][2][3][4][5][6][7].
Ale to nie jest gra bez ryzyka. Proponowana przez Google konstelacja Suncatcher (81 satelitów) miałaby działać w jednym z najbardziej zatłoczonych pasm orbitalnych. Analitycy ostrzegają przed rosnącym zagrożeniem odłamkami i trudnościami w zarządzaniu ruchem kosmicznym. Chińscy urzędnicy nie ukrywają, że chodzi nie tylko o technologię, ale o wyznaczenie standardów nowej infrastruktury informacyjnej – tak jak wcześniej w przypadku systemów nawigacji satelitarnej [3][5][8][9][10].
W 2025 roku orbitalna sztuczna inteligencja przestaje być fantastyką naukową. Staje się nową warstwą infrastruktury, od której może zależeć zarówno łączność na wsi, jak i wojskowy nadzór. Kto wygra ten wyścig – i jakie będą tego konsekwencje dla Ziemi?
