Hiszpania naciska na utrzymanie zakazu sprzedaży nowych aut spalinowych w UE po 2035 roku

Hiszpania apeluje do UE o utrzymanie zakazu sprzedaży nowych aut spalinowych po 2035 roku. Decyzja Brukseli może zmienić kurs europejskiej elektromobilności.

Premier Pedro Sanchez wystosował w czwartek pilny apel do Komisji Europejskiej, żądając utrzymania zakazu sprzedaży nowych samochodów z silnikami spalinowymi po 2035 roku. List trafił na biurko Ursuli von der Leyen zaledwie kilka dni przed planowanym ogłoszeniem przez Brukselę propozycji, które mogą osłabić dotychczasową politykę klimatyczną Unii. Hiszpania, będąca jednym z głównych producentów samochodów w Europie, domaga się jasnych reguł gry. Komisja ma ogłosić decyzję we wtorek, 16 grudnia. Stawką są miejsca pracy, przyszłość fabryk i pozycja Europy w globalnym wyścigu technologicznym Pedro Sanchez walczy o utrzymanie zakazu silników spalinowych w UE[1].

Ostrzeżenie Madrytu przed rozluźnieniem polityki klimatycznej

W liście, do którego dotarł Reuters, Sanchez nie owijał w bawełnę. Jego zdaniem każda próba rozwodnienia obecnych ram opóźni inwestycje w transformację sektora motoryzacyjnego. „Jakiekolwiek dodatkowe złagodzenie polityki groziłoby wywołaniem znaczącego opóźnienia w inwestycjach modernizacyjnych, związanego z tymczasowym spowolnieniem popytu na pojazdy elektryczne” – napisał premier Apel Hiszpanii do Komisji Europejskiej[2]. Madryt stanowczo odrzuca pomysły, by po 2035 roku na rynku pozostały samochody spalinowe czy nieprzetestowane technologie. Równocześnie Sanchez proponuje wprowadzenie „etykiety zielonej stali”, by premiować producentów wykorzystujących niskoemisyjne materiały. Jego zdaniem należy też wprowadzić obowiązkowe minimalne udziały komponentów produkowanych w UE w nowych pojazdach Hiszpański premier żąda twardszych wymogów dla producentów aut[3].

Podziały wśród państw i producentów samochodów

Równolegle Manfred Weber, szef Europejskiej Partii Ludowej i największej frakcji w Parlamencie Europejskim, ogłosił w piątek, że Komisja Europejska rozważa złagodzenie zakazu. Zamiast całkowitego wycofania aut spalinowych, nowy plan przewiduje wymóg 90-procentowej redukcji emisji CO2 w nowych samochodach od 2035 roku. To odejście od obecnego celu 100%, który de facto blokował sprzedaż nowych pojazdów z silnikami spalinowymi Komisja Europejska rozważa złagodzenie zakazu aut spalinowych[4].

Dyskusja podzieliła Europę. Niemcy, Włochy i Polska od miesięcy naciskają na Brukselę, by poluzować rygory – argumentują, że to pozwoli ochronić własnych producentów przed konkurencją z Chin i spadkiem popytu na auta elektryczne. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz publicznie zaapelował, by dopuścić do sprzedaży po 2035 roku samochody hybrydowe i nowoczesne silniki spalinowe Niemcy i Włochy domagają się złagodzenia zakazu[5].

Ekologiczne argumenty kontra gospodarcze interesy

Sektor motoryzacyjny nie mówi jednym głosem. Mercedes-Benz i BMW stawiają na ostrożność i chcą łagodzenia przepisów. Tymczasem szwedzkie Volvo Cars i Polestar ostrzegają, że cofnięcie zakazu spowolni elektryfikację Europy i wzmocni chińskich rywali Volvo i Polestar krytykują rozluźnienie przepisów[6]Francja stoi ramię w ramię z Hiszpanią. Oba kraje podkreślają, że od 2023 roku w rozwój infrastruktury dla elektromobilności zainwestowano już miliardy euro. Zmiana kursu w połowie drogi byłaby dla nich ciosem Francja i Hiszpania inwestują w elektromobilność[7].

Organizacje ekologiczne nie kryją rozczarowania możliwym wycofaniem się z zakazu. Colin Walker z Energy and Climate Intelligence Unit ostrzega: „miliony rodzin utkwią z brudniejszymi, droższymi samochodami benzynowymi na dłużej”. Ten głos, choć emocjonalny, oddaje obawy wielu obywateli i aktywistów, którzy liczyli na szybkie tempo zmian Ekologiczne organizacje krytykują wycofanie się z zakazu. Czy Bruksela ugnie się pod presją przemysłu, czy postawi na czystą mobilność – odpowiedź poznamy już niebawem.

Udostępnij: