ESG na zakręcie: CBAM, uproszczone raportowanie i realne koszty kryzysu klimatycznego

W ostatnim tygodniu stycznia 2026 Unia Europejska uruchomiła pełny mechanizm CBAM i przygotowuje reformę raportowania ESG

Od 1 stycznia 2026 w pełni obowiązuje Europejski Mechanizm Dostosowania Granic Węgla CBAM. Komisja Europejska zintegrowała rejestr CBAM[1] z systemami celnymi, a importerzy cementu, stali, aluminium, nawozów, energii elektrycznej i wodoru przekraczający próg 50 ton rocznie muszą posiadać konto CBAM i raportować[2] emisje wbudowane w produkty. Regulacja ma ograniczyć tzw. ucieczkę emisji, czyli przenoszenie produkcji do krajów o słabszej polityce klimatycznej, oraz wyrównać koszt węgla między produkcją w Unii Europejskiej a importem. Bruksela zapowiada możliwość rozszerzenia mechanizmu od 2028 roku na produkty przetworzone, a pierwsza ewaluacja ma nastąpić w 2027 roku, co już dziś generuje napięcia handlowe z Chinami i USA oraz ryzyko sporów w Światowej Organizacji Handlu.

CBAM i reforma raportowania ESG

Równolegle instytucje unijne uzgodniły pakiet Omnibus I[4], który zmienia dyrektywy CSRD i CSDDD. Dla raportowania zrównoważonego rozwoju w ramach CSRD nowe progi wynoszą 450 mln euro[5] przychodu netto i 1000 pracowników, a dla obowiązkowej należytej staranności w łańcuchach dostaw (CSDDD) – 1,5 mld euro przychodu i 5000 pracowników, z przesunięciem pełnego stosowania na lipiec 2029 rokuEFRAG ma do grudnia 2025 roku doradzić uproszczone standardy ESRS[13], które Komisja Europejska planuje przyjąć do czerwca 2026 roku[14]Omnibus I ogranicza również wymogi audytu raportów[15] – z pełnej na ograniczoną pewność – co redukuje koszty, ale wymaga od spółek lepszego zarządzania danymi, aby utrzymać wiarygodność ujawnień wobec inwestorów i organów nadzoru, w tym przyszłego reżimu regulacyjnego ocen ESG nadzorowanego przez ESMA.

Fotowoltaika wygrywa z węglem, wodór zwalnia

International Energy Agency w raporcie „Renewables 2025” szacuje[16], że w 2026 roku moce energii słonecznej i wiatrowej wzrosną globalnie o 20%, a a około 80% nowych mocy zapewni fotowoltaika[17], w dużej mierze rozproszona na dachach domów i budynków komercyjnych. Chiny w samym 2025 roku dołożyły około 240 GW nowych instalacji słonecznych[18] i utrzymują ponad 95% udziału w produkcji paneli oraz ponad 80% w wytwarzaniu baterii magazynujących. Jednocześnie rozwój magazynów energii typu BESS ma rosnąć o 31% rocznie[19], a moce morskiej energetyki wiatrowej mają zwiększyć się o 140 GW w ciągu dekady. W tle rośnie liczba korporacji z zatwierdzonymi celami zerowych emisji netto według Science Based Targets initiative, co ułatwia dostęp do finansowania zielonych inwestycji i wymusza precyzyjne ścieżki dekarbonizacji obejmujące emisje w całym łańcuchu wartości.

Ujemne ceny energii i luka w magazynowaniu

Dynamiczny wzrost OZE powoduje jednak zaburzenia na hurtowych rynkach energii. W 2025 roku liczba godzin z ujemnymi cenami energii elektrycznej w Europie znacząco wzrosła[20] – w Hiszpanii do około 500 godzin, a w Niemczech do około 300 godzin. Niska cena krańcowa generacji ze słońca i wiatru przy braku wystarczających magazynów powoduje, że w słoneczne i wietrzne dni operatorzy obniżają ceny poniżej zera, co ogranicza przychody wytwórców OZE i utrudnia modelowanie przychodów w kontraktach PPA. W odpowiedzi Unia Europejska ogłosiła pakiet wsparcia o wartości około 650 mln euro[22] na magazyny energii i infrastrukturę wodorową, lecz według prognoz wąskie gardło w magazynowaniu oraz przeciążenia sieci mogą utrzymać się co najmniej do końca dekady, zwiększając ryzyko niestabilności sieci i dalszej presji na zmiany w projektowaniu taryf.

Kryzys wody i migracje klimatyczne

Na poziomie fizycznych skutków klimatu najnowsze dane meteorologiczne i hydrologiczne wskazują na narastający kryzys wodny[31]intensywne opady powiązane z fazą La Niña przynoszą powodzie[33], podczas gdy zachodnia część kontynentu mierzy się z długotrwałą suszą. opady były poniżej średniej[35] w ośmiu z dziesięciu miesięcy 2025 roku, a służby hydrologiczne ostrzegają, że brak mokrej zimy może oznaczać powrót suszy wiosną 2026 roku i konieczność zamykania kolejnych odcinków kanałów żeglugowych. Jednocześnie odnotował w styczniu 2026 roku brak obszarów formalnie objętych suszą[36] w Kalifornii po raz pierwszy od około 20 lat, ale eksperci ostrzegają, że nieregularne przejścia między suszą a powodziami nasilą konflikty o wodę w dorzeczach takich jak rzeka Kolorado. W tym samym czasie Tuvalu skierowało do Australii pierwszą grupę oficjalnie uznanych migrantów klimatycznych[34], co wpisuje się w szacunki mówiące o 218 mln osób przesiedlonych z powodów klimatycznych w ostatniej dekadzie i możliwym podwojeniu tej liczby do 2035 roku.

Niedofinansowana bioróżnorodność

Kryzys klimatyczny pogłębia również presję na bioróżnorodność. U. S. Fish & Wildlife Service poinformowała w styczniu 2026 roku, że dodatkowe 10 gatunków wymaga objęcia ochroną, podczas gdy analiza Center for Biological Diversity wskazała 2204 gatunki w USA[39], które spełniają kryteria ustawy Endangered Species Act. Około 400 gatunków czeka w administracyjnej kolejce, a proponowany budżet federalny obniża środki na program klasyfikacji gatunków z 22 mln dolarów do 14 mln dolarów, czyli o 36%, co może zmniejszyć tempo przyznawania ochrony poniżej 30 gatunków rocznie. Równocześnie globalne cele porozumienia z Montrealu w ramach Konwencji o Różnorodności Biologicznej – ochrona 30% lądów i oceanów do 2030 roku – pozostają niedofinansowane, a funkcje ekosystemowe, takie jak łagodzenie powodzi, oczyszczanie wody czy zapewnianie zasobów żywności i leków, ulegają stopniowej degradacji. W połączeniu z zaostrzającymi się przepisami przeciwko greenwashingowi i rosnącym znaczeniem regulacji takich jak CSRD czy CBAM tworzy to krajobraz, w którym adaptacja do skutków zmian klimatu staje się równie pilna jak redukcja emisji.

Udostępnij: